+ 48 608-581-704 kontakt@martabukowska.pl
Zaznacz stronę
Wielu trenerów personalnych i instruktorów fitness sądzi, że otwarcie wymarzonego klubu / studio to remedium na wszelkie niedogodności pracy u kogoś, czy raczej - dla kogoś. Czy faktycznie tak jest?
 
Każdy z nas ma inny temperament, doświadczenie i umiejętności, więc nie istnieje uniwersalna odpowiedź dobra dla wszystkich. Opowiem Ci jednak o moim ponad 6-letnim doświadczeniu w prowadzeniu dwóch kameralnych klubów Fitness & Pilates. Dzisiaj uważam, że popełniłam wszystkie możliwe błędy początkującego przedsiębiorcy, ale 5 z nich było nie tyle błędami, co WIELbłądami Ty nie musisz tego robić!
  1. WIELbłąd nr 1: ZA PÓŹNO ZACZĘŁAM UCZYĆ SIĘ MARKETINGU. Mając 24 lata, ogromną pasję i serce na dłoni, zupełnie nie pomyślałam o tym, że nie wystarczy być fantastycznym instruktorem. Po pierwsze, trzeba być świetnym marketingowcem, a dopiero potem instruktorem. To mit, że dobry produkt / usługa sprzedają się same. To Ty musisz wyjść do ludzi i ich przyciągnąć, a zajmie to lwią część Twojego czasu. Ja zamiast uczyć się marketingu, poznawać strategie, narzędzia, inwestowałam miliony monet w szkolenia fitnessowe.
  2. WIELbłąd nr 2: ZOSIA-SAMOSIA. Sama sobie poradzę. Ze wszystkim. Bez dotacji na rozpoczęcie działalności. Bez wsparcia mentora. Przez pierwsze 2 lata nawet bez księgowej. Bez mówienia najbliższym, kiedy było naprawdę ciężko, a ja padałam na dziub po całym dniu prowadzenia treningów, sprzątaniu (tak, podłogi i WC same się nie umyją), odbierania tel. / maili, prowadzeniu mediów społecznościowych, itp. Nie mówiąc już o tym, jakim obciążeniem były dla mnie rozmowy z tzw. trudnymi klientami. Błagam, nie rób sobie tego! Korzystaj ze wsparcia na każdym możliwym polu, nawet jeśli musisz za nie zapłacić. Brak pomocy i merytorycznych rad będzie Cię kosztował DUŻO więcej.
  3. WIELbłąd nr 3: ZA DUŻO INTUICYJNEGO DZIAŁANIA, A ZA MAŁO SPOTKAŃ Z KALKULATOREM I EXCELEM. Tak, wiem, Excel nie jest sexy Wydawało mi się, że jeśli prowadzę swoje wymarzone miejsce na ziemi z taką pasją i poświęceniem, to budżet sam się “poskleja”. Otóż nie, nie poskleja się. Prowadzenie biznesu to przede wszystkim planowanie, analizowanie, wyciąganie wniosków i strategiczne myślenie. Ceną, którą zapłaciłam za ten błąd, były zmarnowane wakacje przez kilka lat z rzędu. Zero kasy, jeszcze więcej pracy (brak delegowania zadań = oszczędności), ogromny stres i..... FRUSTRACJA. Nie polecam.
  4. WIELbłąd nr 4: PRZEINWESTOWANIE. Nie musisz kupować wszystkiego od razu. Nie potrzebujesz każdego sprzętu, o jakim marzysz. Nie musisz mieć logo. Ani nie potrzebujesz wszystkich szkoleń już teraz, w najbliższy weekend. Nie spełniaj każdego życzenia klientów, bo te życzenia nigdy się nie skończą. Zaplanuj rozwój klubu na najbliższy rok - dwa. Inwestuj zarobione pieniądze, a nie zaciągnięte w kredycie. W pierwszej kolejności kupuj to, co jak najszybciej przyniesie Ci zysk. Co z tego, że Twoi klienci będą dopieszczeni, kiedy Ty będziesz zarabiać jeszcze mniej, niż pracując u kogoś albo nawet nie zarabiając wcale? Prowadzisz biznes po to, żeby uszczęśliwiać innych, czy żeby żyło się lepiej Tobie i Twojej rodzinie?
  5. WIELbłąd nr 5: NIE DBANIE O SIEBIE. Spychanie swoich potrzeb na sam koniec lub udawanie, że one nie istnieją. Pędziłam jak rozpędzona lokomotywa. Bez regeneracji, bez analizy, czy ta lokomotywa pędzi w dobrą stronę. A bez równowagi tracisz zdolność jasnego widzenia spraw takimi, jakimi one faktycznie są. Kolejny krok to nadpalenie lub wypalenie zawodowe. A to TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY/A. Biznes ma wpasować się w Twoje życie, a nie całkiem je zdominować. Jeśli napędza Cię pasja, to jeszcze gorzej. Bo mocniej zaboli każda krytyka, każdy naburmuszony klient. Dlatego zawsze pamiętaj - FIRMA TO NIE TY. Wyraźnie oddzielaj życie zawodowe od prywatnego.
Zabrzmiało mało milusio? Przepraszam, jeśli sprowadziłam Cię na ziemię, a tak fajnie było siedzieć na chmurce i machać nogami. Zrobiłam to po to, żeby decyzja o otwieraniu klubu była decyzją mądrą, świadomą i nade wszystko - z troską o siebie.
 
To nie jest łatwy biznes. Ale wiesz co? Po 6 latach prowadzenia Studio Fitness & Pilates niczego nie żałuję. Bo była to dla mnie najlepsza szkoła życia i biznesu. Żadne studia, ani książka by mi tego nie zastąpiły. Dlatego dzisiaj pomagam innym trenerom w rozpoczęciu przygody z biznesem. Kiedy widzę, jak któryś z nich zbliża się do moich 5 WIELBŁĄDÓW, natychmiast zawracam ich z drogi. Mnie zabrakło takiego wsparcia, kiedy zaczynałam. Prowadzenie własnego klubu jest fantastycznym doświadczeniem, ale dobrze, jeśli nogi są mocno zakorzenione w ziemi
 
Jeśli chcesz korzystać z mojego doświadczenia, wskakuj do zamkniętej grupy na Facebooku dla trenerów personalnych i instruktorów fitness: https://bit.ly/2vKu8Yw
 
Ps. Na fotce moje studio