fbpx
Zaznacz stronę

Czy na pasji da się zarobić…? Rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu. Ile w tym jest prawdy, a ile stereotypów? Rozpoczęłam dyskusję na ten temat z Michałem Koslem, której pierwszą część znajdziesz TUTAJ:

KOSEL vs BUKOWSKA, czyli o zarabianiu na pasji, cz. 1

Zanim przeczytasz kontynuację tej rozmowy, zacznij proszę od początku 🙂 A my spieramy się dalej! Poniżej znajdziesz śmiałe tezy i nasze komentarze. Z którymi z nich się zgadzasz, a z którymi absolutnie nie?

***

TEZA nr 5/9:  Ludzie wykorzystują pasjonata, bo wiedzą, że nigdy nie odmówi pomocy.
Michał Kosel: PRAWDA & FAŁSZ

-> Pasjonat jest podatny na wykorzystywanie, ponieważ sam często nie traktuje siebie poważnie, zatem i inni zaczynają wchodzić mu na głowę, ale nieświadomie to robią. Jeśli jesteś początkującym trenerem i robisz diety swoim znajomym za darmo lub za symboliczne 5 zł, to gdy krzykniesz nagle 50 zł bo już się doszkoliłeś, to się na Ciebie obrażą i uznają, że nie masz pokory. Ale to Ty przyzwyczaiłeś ich do tego, że Twoja praca może kosztować 5 zł. Gdybyś szanował swoje umiejętności i rzetelnie i z pokorą umiał je wycenić i zorganizować to zdziwiłbyś się ile ludzie są w stanie zapłacić za Twoje usługi, jeśli po pierwsze sam wierzysz, że to jest tyle warte, a po drugie szanujesz swój czas i pracę. Tylko trzeba zacząć samego siebie traktować poważnie.

Marta Bukowska: PRAWDA & FAŁSZ

->  Całkowicie zgadzam się z Michałem (a miała być ostra dyskusja!). Ludzie mogą chcieć wykorzystywać zasoby innych, bez względu na to, czy są pasjonatami, czy też nie. Najpierw trzeba ustalić z samym sobą, jakie są Twoje granice. Ja nazywam to „kodeksem”, którego nie łamiesz, bo robiąc to zaczynasz tracić zaufanie do samego siebie. Jeśli czujesz, że to dla Ciebie trudne, bo serce aż rwie się do pomagania innym, warto poćwiczyć asertywność lub nie odpowiadać od razu proszącemu. Zamiast tego lepiej powiedzieć „przemyślę to i dam Ci znać!”. To niekończąca się praca nad sobą, a nie jednorazowe zadanie. 

 

TEZA NR 6/9: Dla człowieka działającego z pasją nie ma znaczenia, ile zarabia. Nagrodą jest samo działanie zgodne z jego powołaniem.

M.K.: PRAWDA & FAŁSZ

-> Budowanie kapitału jest bardzo ważne, więc jeśli nie będzie miało znaczenia to ile zarabiasz to bardzo szybko położysz wszystko co robisz na tej pasji i znajdziesz się w niechlubnych 80% pasjonatów, którzy upadają w przeciągu pierwszych 2 lat prowadzenia biznesu w oparciu i zajawkę – pisałem o tym szczegółowo w jednej z moich książek pokazując najczęstsze błędy oraz receptę jak nie skończyć jak reszta (www.pasjaupada.pl). Nagrodą oczywiście jest sam fakt, że możemy to robić, ale zastanów się – dla kogo byśmy to robili i z jakim efektem, gdybyśmy z tego nie mieli jak się utrzymać? W książce jedną z pierwszych, sztandarowych zasad jest “jeśli chcesz pomagać innym, najpierw musisz pomóc sobie by móc w ogóle pomagać komuś”, bo komu pomożesz z debetem na koncie i dwoma czynszami za mieszkanie do tyłu? I ile zostanie z Twojego powołania za pół roku takiego życia? Od tego pasjonaci powinni zaczynać. Muszą też skończyć w swojej głowie z tabu jakim są pieniądze. To nie to pokolenie, gdzie praca jest wtedy kiedy jest nieprzyjemna, a jak coś lubisz, to nie powinieneś za to brać pieniędzy bo nie wypada. 

M.B.: FAŁSZ

-> Zgadzam się z tym twierdzeniem, ale tylko wtedy, kiedy działanie związane z pasją jest hobby, zajęciem dorywczym, wykonywanym dla rozrywki i przyjemności. Nie zgadzam się z tym, że nie ma znaczenia ile pasjonat zarabia, jeśli jest to jego jedyne lub główne źródło dochodu. Może na początku zdawać się, że skrzydła rosną od samej przyjemności robienia tego, co się kocha (a zwłaszcza, jeśli wcześniej wykonywało się nudną pracę), ale bardzo szybko staje się to frustrujące. Pamiętam, kiedy prowadziłam swoje Studio Fitness & Pilates. Za każdym razem, kiedy zbliżały się wakacje, byłam jedną wielką tykającą bombą zegarową. Moi klienci zażywali klimatu śródziemnomorskiego, a ja nie mogłam spiąć budżetu na podstawowe opłaty. Przy silnym stresie i walce o byt nie możesz jednocześnie być szczęśliwym pasjonatem biegającym boso po łące. No, chyba że jesteś wariatem albo nie masz kredytu i dzieci 😉 

 

TEZA NR 7/9: Nie można prowadzić biznesu bez romansu z Excelem.

M.K.: FAKT

-> AMEN. NIC DODAĆ. WDROŻYĆ.

M.B.: FAKT

-> Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej. I nie pomoże zatrudnienie księgowej. Księgowa nie jest dyrektorem finansowym. Jej zadanie to przede wszystkim robienie zestawień po stronie „winien” i „ma”. Nie zwalnia Cię to z obowiązku zajmowania się budżetem firmy – jego planowaniem, kontrolowaniem i analizowaniem. Kiedy nagle nie starczy Ci na wypłaty dla pracowników (fuck! naprawdę muszę zapłacić aż taki VAT?!), nie powiesz im jak pani od historii, że po prostu nie wiedziałeś, że coś trzeba ogarnąć. Witaj w dorosłym życiu.

 

TEZA nr 8/9: Albo biznes albo pasja. Nie da się tego połączyć.

M.K.: FAŁSZ

-> Całą książkę oparłem o to, że to właśnie pasjonaci powinni robić biznes, powinni jednak zrozumieć jak on działa i tam rozłożyłem to na części pierwsze, polecam z resztą inne moje wystąpienie, gdzie mówię o tym jak to się zazwyczaj kończy. ZOBACZ WIĘCEJ.

M.B.: NIE WIEM 🙂

-> Jako coach, daleka jestem od stwierdzenia,  że coś się „da”, a czegoś się „nie da”. Sądzę, że są ludzie, którzy tak bardzo zatracają się w pasji, że być może nie będą potrafili stawiać granic i dbać w biznesie najpierw o siebie. Na pewno są też pasjonaci, tak jak chociażby Michał (i mam nadzieję również ja!), którzy poprzez własne doświadczenie nauczyli się na pierwszym miejscu stawiać swoje życie prywatne i dobrostan, a dopiero później dzielić się pasją. I do tego zarabiać na swoje potrzeby + ciut więcej 😉 Myślę, że każdy z nas musi sprawdzić siebie i wybrać swoją drogę.

TEZA nr 9/9: Sama pasja wystarczy, aby dobrze zarabiać. 

M.K.: FAŁSZ

-> Pasja nie wystarczy – pisząc książkę, o której już wspomniałem opisuję również dziesiątki historii z całej Polski, gdy przejechałem ją wzdłuż i wszerz zbierając materiały. Każda z tych historii jasno pokazuje, że PASJA NIE WYSTARCZY, a nawet więcej – pasja zabija. Ta źle obudowana, ta emocjonalna, ta uparta i zamknięta na konsekwentne wdrażanie pierwotnego planu, zamiast na elastyczną analizę, masę porażek w celu zebrania danych i otwarty, nie emocjonalny umysł – by nie zwariować 😉

M.B.: FAŁSZ

-> Na to, czy dobrze zarabiasz, wpływa całe mnóstwo czynników, m.in. znajomość potrzeb Twoich idealnych klientów, stosowane strategie marketingowe, marka osobista, jakość świadczonej usługi i wiele, wiele innych. Te wszystkie punkty wymagają głębokiej analizy, eksperymentowania i testowania, ciągłego rozwoju, pokory i empatii. Pasjonat jest zazwyczaj skupiony na tym, co go „kręci” i błędnie sądzi, że swoją energią (która zresztą się zużywa) oczaruje wszystkich dookoła. Jeśli w porę, zanim się wypali lub pogrąży w smutku, zacznie UCZYĆ SIĘ PROWADZENIA BIZNESU, jest szansa na sukces. Przedsiębiorca, który twardo stoi na ziemi, lecz potrafi także poskakać po chmurach, jest najlepszym materiałem na dobrze zarabiającego i spełnionego człowieka. Czego ja i Michał Wam wszystkim serdecznie życzymy!

 

A jakie jest Twoje zdanie na temat zarabiania na pasji? Zapraszamy do dyskusji w naszych grupach na Facebooku:

ZarabiamNaPasji – FORUM DYSKUSYJNE

Kariera trenera i instruktora fitness