fbpx
Zaznacz stronę

Twój klient chce zmiany swojego ciała. Jeden potrzebuje schudnąć, drugi nabrać masy mięśniowej, trzeci wyrzeźbić brzuch, a jeszcze inny pracuje nad postawą. Lista życzeń jest długa. Zdarzają się też różne kombinacje, np. rozbudowanie mięśni pośladkowych, ale przy jednoczesnym zmniejszeniu obwodu nóg. Albo: wyrównanie dysproporcji w sylwetce, jednak bez modelowania ramion. A najczęściej: żeby wszystko się zmieniło, ale bez ponoszenia ceny. To znaczy mniej więcej tyle co: wyrzeźbiony brzuch, ale bez wyciśnięcia kropli potu. Lub: redukcja, ale bez rezygnacji z fast foodów. I jest jeszcze jedno, najważniejsze życzenie, proszę pana trenera, ma być SZYBKO! Już, teraz, natychmiast! Bo na długi dystans może zabraknąć motywacji.

A jak wiadomo, szybko to może… śmigać internet 😉 Trener to nie Harry Potter z magiczną różdżką. Nie przyrządzi eliksirów odchudzających (a szkoda!). Nie wykonana całej pracy za klienta. Ma za to inne super-moce. Trener wie, w jaki sposób odżywiać się i trenować, żeby zaszły wymarzone zmiany. Banał, prawda?

No dobrze. Skoro więc klient chce, jest gotowy na zmianę i mocno zmotywowany, a trener wie, jak tę zmianę wprowadzić, dlaczego tak często TO NIE DZIAŁA? Gdyby było inaczej, nie istniałby problem otyłości, a wygląd sylwetki można by wybierać i zamawiać niczym ubrania z Zalando.

Oczywiście, powodów, dla których to po prostu nie działa może być wiele. Brak silnej woli? Nie odkryte źródło prawdziwej motywacji do zmiany? Duża odległość do klubów fitness? A może nadmiar pracy zawodowej?

Wszystkie te czynniki mogą powodować, że klient ani o krok nie przybliża się do wymarzonego celu. Z każdym niepowodzeniem rośnie frustracja, kompleksy, brak wiary w swoje możliwości. Od czego zacząć pracę z klientem, żeby nie skończyła się falstartem? Moim zdaniem, zaraz po wywiadzie i wytyczeniu celu, powinno być to uprzedzenie klienta, że rozpoczyna on DŁUGOTRWAŁY PROCES. Klienta czeka nie tylko dołożenie treningu do swojego planu dnia. Aby efekt, o którym marzy, był stały, musi on zdobyć mnóstwo nowych umiejętności, takich jak:

  • asertywność – na wypadek, kiedy p. Grażynka przyniesie do pracy tort;
  • zarządzanie czasem – będzie on potrzebny na robienie zakupów, gotowanie, planowanie posiłków,
    czas na trening, a doba nie jest przecież z gumy;
  • regeneracja – czasem trudniejsza niż odhaczanie kolejnych zadań;
  • samokontrola – klient musi wziąć odpowiedzialność na wybory dokonywanego każdego dnia;
  • docenienie – każdego, nawet najmniejszego sukcesu.

Nie wspominam już nawet o nauce techniki wykonywania ćwiczeń, opanowaniu gotowania i takich przyjemnościach jak zakup nowych butów do treningu. Dla niektórych to również przełamanie lęku przed siłownią, poszerzenie swojej strefy komfortu i inwestycja finansowa.

Dlatego, drogi trenerze, zacznij pracę od uświadomienia klientowi, że czeka go długi proces, w którym przemodeluje on cały swój styl życia. Od razu zaznacz, że będą zdarzały się upadki. Są one naturalną częścią przemiany. Zacznij pracę od wprowadzania zmian, które są dla klienta najłatwiejsze. Każdy sukces będzie go wzmacniał i motywował do dalszej pracy. Nie próbuj modyfikować wszystkiego naraz. Na początku skup się na 2, max. 3 nawykach niesłużących klientowi.

I pamiętaj, że zmiana jednego nawyku to lwia praca. Nie wierzysz? Spróbuj przełożyć zegarek na rękę, na której nigdy go nie nosisz. Daj mi znać w komentarzu, jak szybko wrócił on na swoje miejsce!